Przejdź do głównej zawartości

IN MEMORIAM / Louise Glück 1943-2023

Louise Glück i Barack Obama / 2016 r. / fot. C. Master

JESTEM NIEZALEŻNYM AUTOREM, WSPIERAJ MNIE I SYPNIJ GROSZEM:

>>>ZOSTAŃ PATRONEM<<<

REST IN PEACE, LOUISE

 
W piątek, trzynastego października, świat literacki miał być może pecha - w Cambridge, w Starej Anglii umarła poetka z Nowego Świata - Louise Glück (zdobywczyni literackiej Nagrody Nobla w roku 2020). Żegnaj Louise, dziękuję za wszystkie cenne - i przejmujące na wskroś - lekcje z Twojej poezji (długo jeszcze będę je odrabiał).

FRAGMENTY Z MOWY NOBLOWSKIEJ
 
(...) Podobała mi się ta umowa, poczucie, że to, co mówi wiersz jest ważne, a zarazem osobiste, jak sprawy, o których opowiada się na spowiedzi albo terapii.

(...) W sztuce, jaka zawsze mnie pociągała, osądzający głos zbiorowości jest niebezpieczny. To, że indywidualna wypowiedź jest delikatna i narażona, dodaje jej mocy, a także sił czytelnikowi, mającemu swój udział w żarliwej prośbie lub zwierzeniu, które głos w wierszu wypowiada.
 
(...) Ci z nas, którzy piszą książki zapewne pragną dotrzeć do wielu. Ale niektórzy poeci nie pragną dotrzeć do tłumu w sensie przestrzennym, do publiczności zgromadzonej na pełnej widowni. Myślą o tym, by dotrzeć do wielu w czasie, stopniowo, w przestrzeni czasu, w przyszłości, ale w pewnym głębokim sensie ci czytelnicy zawsze przychodzą pojedynczo, jeden po drugim.
 
Tłum. Anna Arno / Wydawnictwo Próby
© THE NOBEL FOUNDATION 2020

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

SPIS DZIEŁ ZDROJOWYCH / rok 2024

Fot. Bernard Hermant / unsplash.com JESTEM NIEZALEŻNYM AUTOREM, WSPIERAJ MNIE I SYPNIJ GROSZEM: >>>ZOSTAŃ PATRONEM<<< >>>POSTAW KAWĘ<<<  Roczny spis treści - texty uporządkowane wg. cykli (od najliczniejszych). "Chłopiec i czapla" Hayao Miyazakiego (recenzja filmu animowanego) kliknij, żeby przeczytać recenzję "Civil War" Alexa Garlanda (recenzja filmu fabularnego) kliknij, żeby przeczytać recenzję "Perfect Days" Wima Wendersa (recenzja filmu fabularnego) kliknij, żeby przeczytać recenzję "Gościnne występy. Kawałki o projektowaniu" Marcina Wichy (recenzja książki) kliknij, żeby przeczytać recenzję "Ostrygi i kamienie. Opowieść o Normandii, Bretanii i Pikardii" Krzysztofa Vargi (recenzja książki) kliknij, żeby przeczytać recenzję "Wynajdując powody, czyli eugeniusz ze mnie" (o wszystkim i o niczym) kliknij, żeby poczytać "A powinienem przecież być nad wodą" (o wodzie i lądzie) kli...

SUDECKA LEGENDA / O powstaniu Młynu Łukasza w Szklarskiej Porębie

>>>POSTAW KAWĘ<<<   O szaleństwach zakochania Wysokogórską osadą Schreiberhau w śląskich Górach Olbrzymich, opiekowała się pewna przedsiębiorcza i rzutka boginka, bystrooka Lapis. Była duchem górskiego potoku, wypływającego ze szczelin masywu, mknącego bystro przez usiane głazami skalne koryto i przepływającego także przez tę odizolowaną osadę – w której ludzie zwali ten potok po prostu Kamienna. Duszka ta, prócz satysfakcji z przydzielenia do swej uroczej placówki, darzyła równie szczerym i nieco szalonym uczuciem Ducha Gór – osobnika różnie nazywanego i przybierającego w razie konieczności różnorakie oblicza. Spoczywał na nim trudny obowiązek zarządzania nie tylko samym pasmem Riesengebirge , ale i całym rozległym łukiem Sudetów – którym zawiadywał za pomocą rozbudowanej i rozległej korporacji duchów, demonów i innych astralnych stworów. Boginkę o wielkim sercu, ale i wielkich ambicjach pociągały w Rübezahlu przede wszystkim jego męskie cechy, których wielu s...

IN MEMORIAM / Edyta Malinowska

  JESTEM NIEZALEŻNYM AUTOREM, WSPIERAJ MNIE I SYPNIJ GROSZEM: >>>ZOSTAŃ PATRONEM<<< REST IN PEACE, EDITH     Niektórzy w naszej rodzinie - w tym również ja - nazywali ją Ciocią Maliną lub Ciocią Edycją, co chyba miało choć trochę oddawać jej barwny charakter i życiowy optymizm (a z pewnością podkreślało jej poczucie humoru, bo nie wydaje się, żeby kiedykolwiek zgłaszała do tych określeń jakieś pretensje). Jej pozytywność w kontaktach z innymi była nie tylko niezachwiana, ale wręcz zaraźliwa - a już na pewno godna podziwu (a momentami nawet zazdrości). Ciocia Malina za każdym razem uderzała mnie swoim optymizmem, który początkowo wydawał mi się wręcz nienaturalny - jednak zadziwiające było to, że okazywał się zupełnie szczery i bezpretensjonalny.   JAKIE ŻYCIE, TAKA ŚMIERĆ Ciocia Malina żyła i umarła na własnych zasadach. Żyła jak chciała - bez oglądania się na społeczne konwenanse - i umarła podobnie, tj. we własnym łóżku, zamiast w szpi...